pojawiła się na styczniowej okładce magazynu „Vogue".

otworzyć furtę, może dotrze do schodów...
Tutaj zapach perfum był bardziej wyraźny. Coś ścisnęło go za gardło. Zatrzymał się na
teraz, kiedy jestem już blisko, tak cholernie blisko.
Może coś jej się przywidziało?
stację informacyjną i patrzył. Znowu powtarzali materia! o zabójstwie Shany: ambulans przed
– Nie tutaj.
Sebastian, ale on jest bardzo zajęty... – Carlos urwał, wydawał się poważnie zaniepokojony,
Uśmiechnęła się lekko. Stała między dwoma wysokimi cyprysami.
– Nie, nie, nie! – zawodziła. Chwilowo zapomniała o więźniu. – Tyle pracy... Tyle lat...
– Pomyślałem sobie to samo. Przygotuj się na kolejną pogoń za duchami.
– Nie pojmuję Bentza. Wpada tu, opowiada bzdury o duchach, mąci. miesza i zaraz trup
– Niemożliwe – wycedził przez zęby.
nawet kilka kanałów i piaszczysta plaża wystarczyły, by nadać jej charakter nadmorskiej
postawi na ich stoliku miseczkę z sosem sojowym, i odpowiedział: – Nie wiem, wróciłem

12 września 1910 roku

– Tak, nadal śmierdzi morzem – odparł asystent. – Jeszcze nie wiemy, jak zginęła,
– Instynkt mi podpowiada, że Hayes jest czysty. Jakżeby nie? Poświęcał tyle czasu, żeby
Fernando tego nie kwestionuje, tylko się nie angażuje.

Azjatka przy barze roześmiała się głośno, zamówiła drinka. Jej towarzysz delikatnie, ale

- Pragnę wynagrodzić pani Stoneham jej gościnność. Nie należy do osób zamożnych i z pewnością przyda jej się trochę grosza. Czy może pan dyskretnie posłać jej, powiedz¬my, dziesięć funtów?
Alli rozejrzała się dokoła.
nie znała.

stała samotna kobieta w oparach mgły.

- Ale mogłoby być tu pięknie.
- Musimy się zapisać i... Jak to było, Lizzie?
Alli nie poszła chyba jeszcze spać, pomyślał i popatrzył w stronę Connora i Toma. -